menu

#niebojesie - życie bez retuszu

Jak wiele dramatów rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami, jak wiele sztucznych uśmiechów skrywa ból milczenia, jak wiele dobrych oczu chowa łzy rozpaczy, przekonasz się po przeczytaniu książki „NIE BAŁAM SIĘ O TYM ROZMAWIAĆ. Historie bez retuszu.”


Jeśli myślisz, że przeczytasz tę książkę jednym tchem, to uwierz mi, że podobnie jak ja, jesteś/byłaś w błędzie. Nie da się tak po prostu przejść od historii patologicznej rodziny, po próbę samobójczą, nieuleczalny nowotwór do frustrujących prób inseminacji, śmierci dziecka, czy notorycznych gwałtów w małżeństwie. Wielokrotnie musiałam brać głęboki oddech, nie raz odkładałam książkę na bok, aby wytrzeć łzy. Łzy wzruszenia, ale także rozżalenia i złości na sytuacje, z jakimi musiały zmierzyć się bohaterki. Na szczęście każda historia kończy się pozytywną puentą, którą na koniec spina wypowiedź psycholożki. Pani Marta Niedźwiecka  rozkłada losy bohaterek na czynniki pierwsze, dzięki czemu możemy dokładniej zrozumieć ich ciąg przyczynowo-skutkowy z psychologicznego punktu widzenia. 

Izabelę, jedną z superbohaterek, poznałam podczas eventu, który ostatnio zorganizowałam dla Ery Nowych Kobiet w Łodzi. Czytając opowieść o pracoholizmie, nadgorliwości, podporządkowaniu życia pod spełnianie często wygórowanych ambicji, zaczęłam widzieć siebie jakieś dziesięć lat temu. Liczyły się dla mnie tylko studia i praca, moje życie towarzyskie praktycznie nie istniało. Miałam wizję swojego życia, do którego dzień po dniu dążyłam. Byłam tak pochłonięta studiami dziennymi i pracą na pełen etat na menadżerskim stanowisku, że nawet nie dostrzegłam, że od kilku lat tkwię w toksycznym związku z mężczyzną, który próbował mną manipulować, aby uzyskać ściśle określone korzyści – także finansowe. Na szczęście ocknęłam się w porę, odeszłam i zaczęłam interesować się rozwojem osobistym i doceniać swój wewnętrzny głos – intuicję, której zawsze ufałam. Wtedy też, na znak tego kluczowego momentu w moim życiu, zrobiłam sobie pierwszy tatuaż – jedno słowo „intuition”.  


Kampania społeczna #niebojesie to pierwsza i największa kampania społeczna dla kobiet w Polsce, które chcą powiedzieć: nie boję się mówić o problemach, nie boję się walczyć o marzenia, nie boję się być szczęśliwa. Podczas eventu w Monopolis pokazałyśmy, że nie boimy się rozmawiać na trudne tematy, że jesteśmy dla siebie życzliwe i potrafimy się wspierać. Pokazałyśmy Polsce, że Era Nowych Kobiet Łódź to superkobiety! Zorganizowanie tego wydarzenia było dla mnie wielką przyjemnością, ale też nie lada wyzwaniem. Zaproszenie władz miasta, łódzkich mediów: radia, prasy, telewizji, gości, znalezienie partnerów i sponsorów - to tylko ułamek obowiązków... Na szczęścia była obok moja przyjaciółka, na którą mogłam liczyć w każdej sytuacji.  I mimo, że od eventu minęły niespełna dwa tygodnie, to nadal czuję ogromną radość i dumę w sercu, bo po raz kolejny przekonałam się, że to, co robię na rzecz rozwoju ENK w Łodzi ma sens. Ogromny sens. 
Hasztag #niebojesie ma dla mnie szczególne znaczenie, wiąże się z odwagą, asertywnością a także samoświadomością. Wyznaję zasadę, że stając się matką, nie przestałam być kobietą. #niebojesie spełniać marzenia, realizować się zawodowo, dbać o siebie i swój wygląd, a przy tym być dobrą matką. Jedno nie wyklucza drugiego, a jak powszechnie wiadomo: „szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko”. Wszystkie role społeczne można śmiało pogodzić, trzeba jednak pamiętać o sobie i swoich potrzebach. 


Warto zapisać sobie w pamięci dobre zakończenie książki, które zamyka się w haśle: „nie ma sytuacji bez wyjścia”. Z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, zdołamy wyjść obronną ręką. Prędzej czy później…
 

fot. Natalia Brzęczek

Powrót do pełnej listy wpisów

Skomentuj post